Return to main page

 

 Transformacja

 

 Zbigniew Andrzej Nowacki

 

Moje foto

Łódź, sierpień 2023

 

Zanim zajmiemy się literaturą, chciałbym, abyśmy rozważyli pokrótce, co dzieje się w nauce, a ściśle mówiąc w fizyce. Otóż fizycy latami (w liczbie dochodzącej już do setki) poszukują jakichś cząstek oraz teorii, lecz ciągle nic im nie wychodzi. Postanowiłem im pomóc i wyjaśniłem wszystkie te problemy w trzech pracach umieszczonych na tej witrynie. Zrobiłem to w sposób niebudzący wątpliwości i pokazałem błędy będące przyczyną dotychczasowych niepowodzeń. Niestety, czołowi fizycy nic o tym nie wiedzą; nikt im nie powiedział, że taka strona istnieje. Czasem tylko próbują – całkowicie przypadkowo i nieudolnie – dyskredytować moje wyniki. Jednocześnie trwają gorączkowe prace, aby zaaranżować dalsze fałszywe eksperymenty mające pokazać, że nie mam racji.

W Polsce w procesie negowania moich rezultatów przoduje pewien dziennikarz z "Gazety Wyborczej". On też oczywiście nie ma zielonego pojęcia o mnie i mojej stronie. Czasem tylko wspomni mimochodem, że np. odkrycie cząstki Higgsa zostało potwierdzone przyznaniem nagrody Nobla, chociaż wie doskonale, że to było oszustwo (bo sam pisał swego czasu, że w Fermilabie odkryto nową cząstkę niebędącą na pewno poszukiwanym higgsonem, a w prostym pomiarze spinu nie można było popełnić błędu). 

Ten redaktor pochwalił się kiedyś na łamach swojej gazety, że jego małżonka jest pochodzenia żydowskiego, a nawet ktoś z jej rodziny znał osobiście Einsteina. Jestem z natury wyrozumiały dla ludzi i dlatego to w moich oczach trochę usprawiedliwia tego człowieka, albowiem nikt nie lubi, jak mu żona suszy głowę.

Napisałem kiedyś na tej witrynie, że fizyka jest trudnym – być może najtrudniejszym – działem nauki. Niedługo później małżonkowie umieścili w "Gazecie Wyborczej" artykuł, w którym ni stąd ni zowąd przekonywali, że fizyka jest bardzo łatwa. Dla dodania wagi swoim argumentom podpisali go oboje. Jestem może przewrażliwiony, ale wyglądało to tak, jak gdyby chcieli odwieść mnie od naprawiania fizyki.

Ja jestem faktycznie niebezpieczny, ale w ocenie fizyki ta dziennikarska para nie ma racji; to jest naprawdę wyjątkowo trudna dziedzina nauki. Zaiste, wiemy już teraz, że nawet taki sprytny gość jak Einstein pogubił się i niewiele z przyrody zrozumiał. (Jedyną dobrą rzeczą, którą zrobił, było zastąpienie transformacji Galileusza transformacją Lorentza, lecz później ta zmiana go przerosła). Nie oznacza to, że natura jest skomplikowana; wprost przeciwnie, ona jest bardzo prosta, ale wykrycie tej prostoty wymagało przeprowadzenia dużej pracy, której fizycy o znanych nazwiskach nie wykonali. Najwidoczniej było to dla nich za trudne.

Nie mam nic przeciwko Żydom i uważam Izrael za państwo zaprzyjaźnione (podobnie jak większość Polaków). Ponieważ wiedziałem, że będę musiał pokazać fatalne błędy Einsteina,  napisałem kiedyś na tej witrynie (zresztą zgodnie z prawdą), że był on szwajcarskim naukowcem. Wkrótce odezwał się redaktor, który bez żadnej okazji dał obszerny artykuł o Einsteinie zakończony zdecydowaną konkluzją: "Był Żydem". Ale to właściwie wie każdy z wyjątkiem małych dzieci, więc po co było pisać tamten tekst?

Ten dziennikarz napisał parę lat temu, że ogólna teoria względności może kiedyś upadnie, ale się stanie to dopiero wtedy, gdy mózgi ludzkie będą w komputerach. Zatem obecnie – kiedy znaleźliśmy wreszcie Świętego Graala nauki czyli kwantową teorię grawitacji – powinien wsadzić łeb do komputera (ja zajmuję się również montowaniem pecetów, więc mógłbym pożyczyć mu obudowę).

Jednak najbardziej ta para rozbawiła mnie, gdy oni zaczęli udawać, że nie są fizykami. Zrobili to, gdy się dowiedzieli, że większość współczesnych fizyków jest pewna, iż ogólna teoria względności nie może być prawdziwa. Wszelako przedtem pisali, że oboje ukończyli fizykę, i to matematyczną! (Dopiero później, gdy w nauce im nie szło, przerzucili się na dziennikarstwo). Dlaczego oni się zachowali tak dziwnie? Moim zdaniem, chcą w dalszym ciągu przekonywać – choćby tylko profanów – że Einstein był wielki. 

Wiadomo, że nie ma sensu kopać się z koniem, a w tym przypadku występuje kobyła, która się z całej siły zapiera. Chociaż gruntowna rewizja podręczników fizyki jest tylko kwestią niedługiego czasu, nie zamierzam czekać na wymarcie tych dinozaurów. Skoro moje prace nie są publikowane (bo ich strach przede mną jest ogromny), pomyślałem o jakieś odmianie. Robiłem już w życiu wiele różnych rzeczy, więc jeszcze jedna zmiana nie mogła sprawić mi większych trudności. Obecnie mogę zakomunikować, że

Zostałem literatem!

Z przyjemnością informuję, że w dobrych księgarniach można już nabyć moją debiutancką, bardzo obszerną powieść sensacyjno-historyczną zatytułowaną SZKOŁA GWAŁCENIA. W przypadku braku egzemplarzy papierowych pytaj o ebooki lub poczekaj na dodruk.

Być może chciałbyś wiedzieć z góry, co w tej powieści jest. Otóż mogę zapewnić, że nie ma w niej nauki. (Nawet jeśli nic nie zrozumiałeś z tego, co wcześniej pisałem na tej witrynie, możesz tę książkę kupić). Co zatem w niej się znajduje? Najkrócej mówiąc, jest tam PSS. Jednak nie jest to, jak ktoś mógłby przypuszczać, Powszechna Spółdzielnia Spożywców, a zamiast tego Polityka Strzelanie Seks (ang. Politics Shooting Sex). Ze względu na ostatni człon tego objaśnienia, utwór jest przeznaczony dla dorosłych czytelników.

Streszczenie powieści 

SZKOŁA GWAŁCENIA:

Dwaj niemal rówieśnicy o imionach Ziuk i Staszek postanawiają wywołać wielką wojnę, aby wyrwać ojczyznę z łap zaborców. Chce im pomagać kompozytor i pianista Ignacy, który – jak na artystę przystało – pozostaje w mocno otwartym związku małżeńskim. Wkrótce okazuje się, że drugi z nich – o nazwisku Tarkowski – również nie jest święty, wiedzie rozwiązłe życie playboya i prowadzi niezbyt legalne interesy w sercu Afryki, przez co ma konflikty z policją obyczajową wielu krajów. Czy i jak uda im się wyzwolić Polskę?

Ponadto jest szereg wątków ubocznych. Np. o tym, jak spokojny urzędnik bankowy został królem pornografii. Lub o tym, jak się bawiła rosyjska arystokracja u schyłku monarchii. Lub o tym, jak czarnoskóra dziewczyna wzięła okrutny odwet na kolonialnym oprawcy jej ludu. Bądź też o tym, jak dzielna agentka toczyła długotrwały pojedynek z bezwzględnym gangsterem.

Po tym wstępie z pewnością masz ochotę zapoznać się z fragmentami powieści. To żaden problem, bo ten utwór zawiera prawdziwe zatrzęsienie interesujących cytatów. Jednak musisz pamiętać, że teraz mnie – jako  artyście –  wolno więcej niż wtedy, gdy byłem tylko naukowcem. Zatem jeśli masz ukończone osiemnaście lat, kliknij tutaj.