Return to main page

 

Wielka unifikacja natury

 Zbigniew Andrzej Nowacki

 Łódź, grudzień 2019

Tutaj znajdziesz dostęp do pełnej wersji pracy Grand Unification of Nature... zawierającą moją teorię określaną skrótem GUN (od pierwszych liter jej nazwy w języku angielskim). Poniżej chciałbym wyjaśnić, dlaczego reklamuję ją jako 'prawdopodobnie najbardziej niezwykłą teorię w historii nauki.'

Inne teorie

Może zaczniemy od refleksji dotyczących dwóch teorii, które swego czasu cieszyły się bardzo dużym rozgłosem. Mam tu na myśli teorię ewolucji Darwina i ogólną teorię względności Einsteina. Ferment przez nie spowodowany był zresztą zasłużony, bo obie zrywały z dotychczas stosowanymi schematami.

Jeśli chodzi o tę pierwszą, to jest ona przynajmniej prawdziwa. Jednakże dotyczy tylko materii ożywionej, a więc nie jest dostatecznie ogólna. W przypadku teorii Einsteina jest znacznie gorzej, ponieważ przez niemal cały okres swego istnienia (tj. od lat trzydziestych, kiedy to spróbowano obliczyć masę Drogi Mlecznej) dawała ona fałszywe wyniki. Oczywiście fizycy ciągle snują mrzonki, że znajdą jakieś wyjaśnienie ratujące ogólną teorię względności, ale zapalony gracz w Totka też jest pewny, że w najbliższą niedzielę wygra.

Trzeba przyznać, że ten totkowicz ma skromne lecz niezerowe prawdopodobieństwo sukcesu. Natomiast szanse fizyków są równe zeru, ponieważ zakrzywiona czasoprzestrzeń Minkowskiego wykorzystywana w ogólnej teorii względności nie istnieje. To wynika z eksperymentów opisanych w Quantum Nonlocality... W rezultacie prawdziwość teorii Einsteina ogranicza się do Układu Słonecznego, a to oznacza, że także ona nie jest wystarczająco ogólna.

Rozmiar jest względny

Najbardziej zaskakującą cechą teorii GUN jest fakt, że w pewnym sensie utożsamia ona cząstki z galaktykami, choć te pierwsze są malutkie, a te drugie ogromne. To zostało zakodowane już w genezie GUN, ponieważ ta teoria powstała z szalonego pomysłu autora, któremu przyszło kiedyś do głowy, że tak różne zjawiska jak uwięzienie kwarków i ucieczka galaktyk mogą mieć tę samą przyczynę. Ta zaiste zwariowana idea została dokładnie potwierdzona.

Zatrzymajmy się na moment przy tym pierwszym zjawisku. Kwarki są uwięzione wewnątrz protonów i neutronów, a te razem z elektronami tworzą atomy, z których zbudowane są, między innymi, nasze ciała. Uwięzienie kwarków jest bardzo istotne, ponieważ w przeciwnym przypadku protony i neutrony w jądrach atomowych rozpadałyby się, a wtedy ani my ani cała przyroda nie mogłyby istnieć. Dlatego tak ważne było znalezienie ścisłego dowodu tego faktu. Niestety, fizycy nie potrafili tego zrobić w żadnej z dotychczas istniejących teorii, nawet mimo że jak się zdaje ktoś stwierdził, iż to jest zagadnienie milenijne i obiecał dać za dowód milion dolarów.

Problem udało się rozwiązać dopiero w GUN. Jej główne twierdzenie implikuje, że kwarki są rzeczywiście uwięzione, oraz że choć galaktyki obecnie uciekają z przyśpieszeniem, muszą się w końcu zatrzymać, a więc nasz wszechświat również jest stabilny. W ten sposób GUN za jednym zamachem odpowiada na dwa ważne pytania naukowe. Czy można wymagać czegoś więcej od młodziutkiej jeszcze raczkującej teorii?

Widzimy, że GUN jest niezwykle ogólna, prawdopodobnie bardziej niż jakakolwiek inna teoria. Może być ona traktowana jako rozszerzona teoria względności (szczególna teoria względności bez czasoprzestrzeni Minkowskiego jest w niej zawarta). A jej główne twierdzenie – nawet ograniczone tylko do kwarków – zasługuje chyba na trwałe miejsce w nauce.

Struktura przyrody

Jednak GUN nie zatrzymuje się i idzie dalej. Istnieje bowiem wiele innych pytań, na które współcześni fizycy nie znają odpowiedzi. Np. na proste pytanie "Co było przed Wielkim Wybuchem?" odpowiadają, że nic nie było lub bredzą coś bez sensu. Natomiast po zapoznaniu się z GUN będą mogli odpowiadać rzeczowo: "Przed naszym Wielkim Wybuchem był nasz Super Wybuch." A jeśli ktoś będzie drążył temat: "Co było przed naszym Super Wybuchem?", odpowiedzą "Inny Super Wybuch", co zakończy dyskusję. 

Domyślasz się już chyba, że GUN dopuszcza istnienie wielu wszechświatów. Tu trzeba powiedzieć, że to nie jest pierwsza próba w tym kierunku; szereg wybitnych umysłów – ze Stephenem Hawkingiem włącznie – usiłowało wprowadzić do nauki wiele wszechświatów (zwanych również kosmosami lub po prostu światami) i poniosło porażkę. Przyczyna była zawsze ta sama; oni nie potrafili zrobić tego na drodze naukowej umożliwiającej przeprowadzanie ścisłych dowodów i eksperymentów testujących ich hipotezy.

W przypadku GUN sprawa jest jasna. Jest to w pełni naukowa teoria, a jej część może być nawet uważana za teorię matematyczną. Dzięki temu w GUN możemy w ścisły sposób dowodzić prawdziwości nietrywialnych wyników (jak np. twierdzenia głównego). Ponadto, przykładowo, przewidujemy w tej teorii istnienie superkosmosu zawierającego nasz wszechświat, co powinno wyjaśnić dlaczego (oprócz innych przyczyn) ten drugi rozszerza się z przyśpieszeniem. Jednak jeśli odpowiednie modele kosmologiczne nie zostaną zbudowane, trzeba będzie zrezygnować z tej opcji. 

Kosmos wyrusza w drogę...

Przypomnijmy, że 500 lat temu na ziemiach Polski żył uczony, który był później znany na całym świecie jako Copernicus. Jako pierwszy opracował on ścisłą teorię, w której wykoncypował sobie, że Ziemia krąży dookoła Słońca, chociaż w jego czasach wszyscy myśleli, że jest dokładnie odwrotnie.

Obecnie istnieje szansa, że zdarzy się coś podobnego, jeśli tylko istnienie naszego superkosmosu zostanie potwierdzone. Bowiem wtedy drobna cząstka będąca naszym wszechświatem musi wykonywać w nim ruch postępowy, analogiczny do ruchu Ziemi wokół Słońca. Jednakowoż trzeba podkreślić wyraźną różnicę między tymi dwoma przypadkami: Tamten średniowieczny naukowiec miał znacznie łatwiejsze zadanie, ponieważ słońce każdy widzi. Natomiast naszego superświata nie sposób zobaczyć nawet przy użyciu najlepszych teleskopów, a także nie można zmierzyć jego grawitacyjnego oddziaływania (zob. Grand Unification of Nature...). Można za to badać jego istnienie przy pomocy pośrednich metod.

Jeśli powyższa  weryfikacja przyniesie pozytywny wynik, będziemy mogli powiedzieć, że z nieznanych powodów na tym terenie ciągle trafiają się ludzie, którzy zwiększają prędkość, tj. poruszają coś nieruchomego lub przyśpieszają coś, co jest za wolne. Autor tego tekstu ma już jedną taką próbę za sobą (zob. Quantum Nonlocality...). Jego zdaniem, na tym właśnie powinien polegać postęp; jeśli ktoś spowalnia lub ogranicza, musi wcześniej czy później przegrać.

...ale bez teologów

Ktoś powiedział, że tworząc model Wielkiego Wybuchu naukowcy weszli na szczyt, na którym teolodzy już dawno byli. Kontynuując wykorzystywanie tej metafory możemy stwierdzić, że w teorii GUN zostawiamy teologów daleko w tyle i wspinamy się tam, gdzie oni nigdy nie wejdą. To wynika z faktu, że według GUN wszystkie kosmosy są zawarte w jednym, który może być nazwany matką wszystkich wszechświatów.

Matka kosmosów ma dzieci, wnuki (wśród nich jest nasz), itd., przy czym one wszystkie rodzą się w wyniku rozmaitych wybuchów. Natomiast matka istnieje wiecznie, a więc nie musiała być stworzona przez nikogo. Dodajmy, że wewnątrz wszechświatów będących wnukami matki można znaleźć mnóstwo planet podobnych do Ziemi. 

W tym kontekście warto zauważyć, że istnieje pewna cecha łącząca Kopernika i moją skromną osobę: mamy trudności z publikowaniem swoich wyników naukowych. Wprawdzie dzieło tamtego wielkiego uczonego zostało wydrukowane, ale szybko wzbudziło gniew Kościoła i znalazło się w indeksie ksiąg zakazanych. Ja natomiast naraziłem się Ojcu Chrzestnemu. 

Dziedziczny Ojciec Chrzestny fizyki

Ten nieszczęśliwy człowiek już od wielu lat cierpi na brak nagrody Nobla. Ponieważ nie ma własnych doniosłych osiągnięć (dlatego jest dziedziczny), usiłuje przyłączyć się do kogoś. Miał już zaklepane pewne układy, ale jakoś to nie wyszło. A przecież cała sprawa mogłaby być rozwiązana nadzwyczaj prosto.

Ojciec Chrzestny (naprawdę mu współczuję) mógłby otrzymać tę nagrodę razem z dwoma członkami swojego zespołu. Wówczas każdy by przyklasnął tej decyzji Komitetu Noblowskiego, bo jako kierownik musiał mieć wpływ na to, co tam się dzieje. Ponadto przeszedłby do historii nauki w pozytywnej roli, a to jest przecież ważniejsze od jakichkolwiek nagród.

Niestety, sytuacja jest taka, jaka jest. Nie zamierzam wysyłać Grand Unification of Nature... do żadnego czasopisma, ponieważ nie mam ochoty czytać w recenzji następnej porcji inwektyw. Na szczęście, w Internecie nic nie ginie. Na zainteresowanie współczesnych ekspertów moją pracą nie liczę, ale fizycy przyszłości będą mogli sięgnąć po GUN.