Dziękuję za przeczytanie moich poniższych felietonów sportowych.
Pechowa siódemka
Łódź, 2 wrzesień 2026, 22:19
Niestety, Widzew przegrał siódmy z kolei mecz z Koroną Kielce, tym razem w Pucharze Polski. Wszystkie moje poniższe obawy i oceny piłkarzy zostały dokładnie potwierdzone. Strach pomyśleć, co będzie w meczu z Legią, która potrafi bezlitośnie wykorzystywać błędne założenia taktyczne i obecność w składzie zawodników grających poniżej pewnego poziomu. Szkoda dalszych słów.
Czy demony wracają?
Łódź, 31 sierpień 2026
Na nieszczęście dla fanów Widzewa, chyba tak. W poprzedniej kolejce było jeszcze wszystko okej, choć Śląsk strzelił wyrównującą bramkę w końcówce. Jednak grać niemal cały mecz wyjazdowy w osłabieniu i go wygrać, potrafią tylko bardzo dobre zespoły. Piszę 'wygrać', bo Widzew został skrzywdzony, co potwierdził ekspert komentujący wyczyny swoich młodszych kolegów w telewizji Canal+. Gdyby sędzia podyktował ewidentny rzut karny w ostatnich sekundach meczu, łódzki klub miałby co najmniej 80% szans na zwycięstwo.
Natomiast wczoraj było już naprawdę niedobrze (chociaż Widzew był w stanie odrobić dwubramkową stratę w meczu z mistrzowskim Lechem). Trzeba przyznać, że skład drużyny został przetrzebiony przez kontuzje i kartki, ale do tego doszedł jeszcze błąd popełniony przez tak chwalonego przeze mnie trenera. Może mam za duże wymagania, lecz sądzę, że dwaj gracze wprowadzeni z ławki nie mają papierów na grę w Ekstraklasie. Wprawdzie zmiana Alvareza była wymuszona (choć ja w tej sytuacji wolałbym wpuścić trzeciego stopera, co dodatkowo mogłoby zaskoczyć Lecha), ale nawet zmęczony Fornalczyk z pewnością zagrałby lepiej niż jego zmiennik. I wtedy być może grający do tej pory nieźle bramkarz Drągowski (był bez winy przy obydwu straconych golach) nie miałby okazji do popełnienia kuriozalnej i niezrozumiałej dla wszystkich pomyłki.
Życzę oczywiście trenerowi Vukovićowi wszystkiego najlepszego, ale może tak się zdarzyć, że pucharowy mecz z Koroną będzie jednym z jego ostatnich w Widzewie (w podobnych okolicznościach stracił pracę poprzedni trener). Gdyby do tego doszło, ośmielam się zasugerować właścicielowi Widzewa nazwisko szkoleniowca, który może uzdrowić zespół. Brzmi ono: Czesław Michniewicz. Wprawdzie ten doskonały fachowiec poniżej pewnej stawki nie chce nawet rozmawiać, ale może zgodziłby się poprowadzić drużynę z trzema aktualnymi reprezentantami Polski.
Za selekcjonera Michniewicza reprezentacja nie grała bardzo efektownie, ale efektywnie, a to liczy się najbardziej w ostatecznym rozrachunku. On na pewno nie dopuściłby do spadku Polski w Lidze Narodów. Wystarczyłoby, aby nie wpuścił na boisko "odkrycia" trenera Probierza tj. tego ciemnoskórego zawodnika z Legii Warszawa.
Muszę przyznać, że słaba gra Widzewa jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Znów zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową, a przecież oprócz Polaków grają w nim też reprezentanci innych krajów. Pocieszam się, że dwie rzeczy przewidziałem poprawnie: Karol Świderski spisuje się bardzo dobrze i już ma liczby w obu kategoriach. W drugim przypadku wolałbym się pomylić, ale niestety Palma już zaczął odwdzięczać się Lechowi za transferowy wydatek. To właśnie on został wczoraj katem Widzewa zdobywając decydującą bramkę w doliczonym czasie gry.
Transfery w Ekstraklasie
Łódź, 10 sierpień 2026
Spróbujmy podsumować letnie transfery i pierwsze trzy kolejki Ekstraklasy. Właściciel Widzewa Robert Dobrzycki pozbył się nieudolnych działaczy, objął stanowisko tymczasowego prezesa i dokonał kilku interesujących zakupów, choć już bez takiego rozmachu jak zimą. Do ataku trafił reprezentant Polski Świderski (szkoda, że dopiero teraz), który nie zdobył jeszcze bramki, ale na pewno wkrótce to zrobi.
W dwóch pierwszych kolejkach Widzew osiągnął dwa remisy i zajmował swoje stałe miejsce w tabeli tj. tuż nad strefą spadkową. Wydawało się, że stare demony wracają. Przebudzenie nastąpiło w wyjazdowym meczu z Jagiellonią Białystok. Bohaterem imprezy został obrońca Garcia pozyskany z klubu, który awansował do hiszpańskiej ekstraklasy. To było widać, bo ten zawodnik fenomenalnie podawał i został współautorem dwóch jedynych goli spotkania. Chwilami nie poznawałem graczy mojego ulubionego klubu; wreszcie poprawiono kondycję. Wydaje się, że będzie trudno strzelić Widzewowi gola, bo bramkarz Drągowski i stoper Wiśniewski grają bardzo dobrze.
Fani Widzewa cieszą się ze zwycięstwa w Jaskini Lwa, ale trzeba zauważyć, że bez Pululu to już nie jest ta sama Jagiellonia. Osobiście liczyłem, że Pululu zasili łódzki klub, bo to jest gracz o olbrzymiej ekspresji i strasznie dobrze się go ogląda. Jak się zdaje, jego losy ważyły się do ostatniej chwili. W końcu Widzew zdecydował się bez kosztów zatrudnić brazylijskiego skrzydłowego z ekstraklasy portugalskiej (pomimo takich referencji to jest duża niewiadoma), a Pululu trafił do Arabii Saudyjskiej.
Z innych zespołów warto przede wszystkim wymienić Legię Warszawa, która aktualnie biduje, ale ma wreszcie trenera z prawdziwego zdarzenia i niemal bezkosztowo pozyskała kilku wartościowych zawodników. Ten Zjawiński grał kiedyś w Widzewie i nie strzelił żadnej bramki, a teraz bardzo się rozwinął i w Legii strzela gola za golem. Jej spotkanie z Widzewem może być w tym sezonie superklasykiem.
Dla odmiany najwięcej na transfery wydał Lech Poznań, który bardzo słusznie wyasygnował cztery miliony euro na pomocnika będącego w stanie strzelić w sezonie około 10 bramek. Problemem może być tylko to, że Palma grał już w Lechu w poprzednim sezonie na wypożyczeniu, a więc to nie jest wzmocnienie.
Od dwóch porażek zaczął rozgrywki utytułowany Raków Częstochowa. To nie musi być traktowane jako niespodzianka, gdyż ten klub znacznie więcej sprzedał niż kupił. Nie zdołano nawet zatrzymać tak dobrego gracza, jakim ciągle jest Ivi Lopez (bez problemu znalazł zatrudnienie w greckiej ekstraklasie). Czyżby u Medalików również wystąpiły problemy z kasą?
Właściciel i działacze Korony Kielce zapragnęli nie oglądać więcej rozpaczliwej walki swojej drużyny o uniknięcie spadku i wykupili wartościowego pomocnika z Górnika Zabrze. Ten zaś klub pod wodzą nowego właściciela postanowił zmienić strategię. Nie chce już promować młodych graczy dla innych, ale zamierza to robić dla siebie. Na razie idzie im nieźle, lecz jeśli ten projekt nie wypali, to nie chciałbym być w skórze Lukasa Podolskiego.
Ze zmiany strategii Górnika skorzystała Wisła Kraków, która wypożyczyła z Niemiec wielce obiecującego bramkarza, młodzieżowego reprezentanta Polski. Do tego doszedł napastnik Sanchez, który grał kiedyś całkiem przyzwoicie w Widzewie, a teraz zdaje się przeżywać drugą młodość. Jeśli o beniaminkach mowa, to warto zauważyć, że Ekstraklasa zazwyczaj wypluwa dwóch z nich. Zatem można przypuszczać, że Wisła zdoła się utrzymać, ale oczywiście Śląska Wrocław i Wieczystej Kraków nie należy jeszcze skreślać.
Ubaw w Ekstraklasie
Łódź, 23 maj 2026
Chciałbym podzielić się tutaj swoimi wrażeniami z zakończonych ostatnio rozgrywek polskiej Ekstraklasy. Mnie najbardziej rozbawili 'kaci' z małopolskiej wioski o nazwie Nieciecza. Chociaż już dawno zostali zdegradowani, ambitnie grali dalej wycinając inne drużyny. Najpierw na wyjeździe odarli ze złudzeń Arkę Gdynia, a potem u siebie bezlitośnie ograli Lechię Gdańsk (widocznie nie lubią ludzi znad morza) zapewniając Piastowi Gliwice uniknięcie degradacji.
Najbardziej oczywiście kibicuję Widzewowi Łódź. Chciałbym zwrócić uwagę jego właściciela i działaczy na doskonałą pracę, jaką wykonał trener Vuković. Skoro prowadząc drużynę w 11 meczach zdobył 18 punktów (pokonując m. in. mistrza Polski, którym został Lech Poznań), to w 34 meczach zdobyłby, jak łatwo policzyć, ok. 56 punktów, co dałoby miejsce na podium.
Można to osiągnąć w nowym, na pewno bardziej wymagającym sezonie, ale trzeba koniecznie zatrudnić jakiegoś dobrego ofensywnego gracza, bo obrona z dwoma reprezentantami Polski już traci bardzo mało goli. Nawiasem mówiąc, gdyby ktoś taki trafił zimą do Łodzi zamiast tego biednego Afrykanina (gdy dowiedziałem się o jego transferze, złapałem się za głowę), Widzew mógłby dokonać tego, czego nie zdołała Legia Warszawa (szkoda, bo ubaw byłby większy), tj. przejść ze strefy degradacji do strefy pucharowej (umożliwiającej uczestniczenie w rozgrywkach europejskich).
To był sezon, w którym bardzo wiele działo się w końcówkach meczów. GKS Katowice w ten sposób dostał się do pucharów wykorzystując wpadkę Pogoni Szczecin w ostatniej kolejce, ale Legia powinna przede wszystkim szukać błędów u siebie. Gdyby przedtem nie straciła bramki w dosłownie ostatniej sekundzie meczu z Górnikiem Zabrze, grałaby w Europie. Jednak muszę z przykrością stwierdzić, że mistrzem w traceniu punktów w końcówkach został Widzew. Tylko za trenera Vukowića zgubił cztery oczka, a za poprzednich trenerów nie było dużo lepiej. Czyżby zawodziło przygotowanie kondycyjne?
Mam jeszcze jedną pozytywną uwagę. Poziom Ekstraklasy systematycznie rośnie. Gra tu coraz więcej piłkarzy o sporej wartości rynkowej, w tym reprezentantów innych krajów. Niektórzy z nich pojadą na najbliższe mistrzostwa świata, podczas gdy nasi, jak wiadomo, nie (wynika to z dziwacznych reguł eliminacyjnych ustalonych przez FIFA). W obecnej sytuacji działacze naszych klubów powinni zwracać baczną uwagę na to, kogo i za ile chcą sprowadzić. Minęły już czasy, gdy zawodnicy z drugiej ligi niemieckiej lub hiszpańskiej gwarantowali odpowiedni poziom. O ile pamiętam, żaden gracz sprowadzony z amerykańskiej ligi MLS nie zrobił w Ekstraklasie kariery. I myślę, że ligi takie jak słowacka (ale nie czeska), chorwacka, węgierska, itp., są wyraźnie słabsze od polskiej.
Zbigniew A. Nowacki