Powrót do strony głównejPowrót do strony głównej

Dziękuję za przeczytanie moich poniższych artykułów.

Transfery w Ekstraklasie

 Łódź, 10 sierpień 2026

Spróbujmy podsumować letnie transfery i pierwsze trzy kolejki Ekstraklasy. Właściciel Widzewa Robert Dobrzycki pozbył się nieudolnych działaczy, objął stanowisko tymczasowego prezesa i dokonał kilka interesujących zakupów, choć już bez takiego rozmachu jak zimą. Do ataku trafił reprezentant Polski Świderski (szkoda, że dopiero teraz), który nie zdobył jeszcze bramki, ale na pewno wkrótce to zrobi.

W dwóch pierwszych kolejkach Widzew osiągnął dwa remisy i zajmował swoje stałe miejsce w tabeli tj. tuż nad strefą spadkową. Wydawało się, że stare demony wracają. Przebudzenie nastąpiło w wyjazdowym meczu z Jagiellonią Białystok. Bohaterem imprezy został obrońca Garcia pozyskany z klubu, który awansował do hiszpańskiej ekstraklasy. To było widać, bo ten zawodnik fenomenalnie podawał i został współautorem dwóch jedynych goli spotkania. Chwilami nie poznawałem graczy mojego ulubionego klubu; wreszcie poprawiono kondycję. Wydaje się, że będzie trudno strzelić Widzewowi gola, bo bramkarz Drągowski i stoper Wiśniewski grają bardzo dobrze.

Z innych zespołów warto wymienić Legię Warszawa, która aktualnie biduje, ale prawie bezkosztowo pozyskała kilku wartościowych zawodników. Ten Zjawiński grał kiedyś w Widzewie i nie strzelił żadnej bramki, a teraz bardzo się rozwinął i w Legii strzela gola za golem. Jej spotkanie z Widzewem może być w tym sezonie superklasykiem.

Dla odmiany najwięcej na transfery wydał Lech Poznań, który bardzo słusznie wyasygnował cztery miliony euro na pomocnika będącego w stanie strzelić w sezonie około 10 bramek. Problemem może być tylko to, że Palma grał już w Lechu w poprzednim sezonie na wypożyczeniu, a więc to nie jest wzmocnienie. 

Od dwóch porażek zaczął rozgrywki utytułowany Raków Częstochowa. To nie musi być traktowane jako niespodzianka, gdyż ten klub znacznie więcej sprzedał niż kupił. Nie zdołano nawet zatrzymać tak dobrego gracza, jakim ciągle jest Ivi Lopez (bez problemu znalazł zatrudnienie w greckiej ekstraklasie). Czyżby u Medalików również wystąpiły problemy z kasą?

Właściciele i działacze Korony Kielce zapragnęli nie oglądać więcej rozpaczliwej walki swojej drużyny o uniknięcie spadku i wykupili wartościowego pomocnika z Górnika Zabrze. Ten zaś klub pod wodzą nowego właściciela postanowił zmienić strategię. Nie chce już promować młodych graczy dla innych, ale zamierza to robić dla siebie. Na razie idzie im nieźle, lecz jeśli ten projekt nie wypali, to nie chciałbym być w skórze Lukasa Podolskiego.

Ze zmiany strategii Górnika skorzystała Wisła Kraków, która wypożyczyła z Niemiec wielce obiecującego bramkarza, młodzieżowego reprezentanta Polski. Do tego doszedł napastnik Sanchez, który grał kiedyś całkiem przyzwoicie w Widzewie, a teraz zdaje się przeżywać drugą młodość. Jeśli o beniaminkach mowa, to warto zauważyć, że Ekstraklasa zazwyczaj wypluwa dwóch z nich. Zatem można przypuszczać, że Wisła zdoła się utrzymać, ale oczywiście Śląska Wrocław i Wieczystej Kraków nie należy jeszcze skreślać. 

Ubaw w Ekstraklasie

 Łódź, 23 maj 2026

Chciałbym podzielić się tutaj swoimi wrażeniami z zakończonych ostatnio rozgrywek polskiej Ekstraklasy. Mnie najbardziej rozbawili 'kaci' z małopolskiej wioski o nazwie Nieciecza. Chociaż już dawno zostali zdegradowani, ambitnie grali dalej wycinając inne drużyny. Najpierw na wyjeździe odarli ze złudzeń Arkę Gdynia, a potem u siebie bezlitośnie ograli Lechię Gdańsk (widocznie nie lubią ludzi znad morza) zapewniając Piastowi Gliwice uniknięcie degradacji.

Najbardziej oczywiście kibicuję Widzewowi Łódź.  Chciałbym zwrócić uwagę jego właściciela i działaczy na doskonałą pracę, jaką wykonał trener Vuković. Skoro prowadząc drużynę w 11 meczach zdobył 18 punktów (pokonując m. in. mistrza Polski, którym został Lech Poznań), to w 34 meczach zdobyłby, jak łatwo policzyć, ok. 56 punktów, co dałoby miejsce na podium.

Można to osiągnąć w nowym, na pewno bardziej wymagającym sezonie, ale trzeba koniecznie zatrudnić jakiegoś dobrego ofensywnego gracza, bo obrona z dwoma reprezentantami Polski już traci bardzo mało goli.  Nawiasem mówiąc, gdyby ktoś taki trafił zimą do Łodzi zamiast tego biednego Afrykanina (gdy dowiedziałem się o jego transferze, złapałem się za głowę), Widzew mógłby dokonać tego, czego nie zdołała Legia Warszawa (szkoda, bo ubaw byłby większy), tj. przejść ze strefy degradacji do strefy pucharowej (umożliwiającej uczestniczenie w rozgrywkach europejskich).

To był sezon, w którym bardzo wiele działo się w końcówkach meczów. GKS Katowice w ten sposób dostał się do pucharów wykorzystując wpadkę Pogoni Szczecin w ostatniej kolejce, ale Legia powinna przede wszystkim szukać błędów u siebie. Gdyby przedtem nie straciła bramki w dosłownie ostatniej sekundzie meczu z Górnikiem Zabrze, grałaby w Europie. Jednak muszę z przykrością stwierdzić, że mistrzem w traceniu punktów w końcówkach został Widzew. Tylko za trenera Vukowića zgubił cztery oczka, a za poprzednich trenerów nie było dużo lepiej. Czyżby zawodziło przygotowanie kondycyjne?

Mam jeszcze jedną pozytywną uwagę. Poziom Ekstraklasy systematycznie rośnie. Gra tu coraz więcej piłkarzy o sporej wartości rynkowej, w tym reprezentantów innych krajów. Niektórzy z nich pojadą na najbliższe mistrzostwa świata, podczas gdy nasi, jak wiadomo, nie (wynika to z dziwacznych reguł eliminacyjnych ustalonych przez FIFA). W obecnej sytuacji działacze naszych klubów powinni zwracać baczną uwagę na to, kogo i za ile chcą sprowadzić. Minęły już czasy, gdy zawodnicy z drugiej ligi niemieckiej lub hiszpańskiej gwarantowali odpowiedni poziom. O ile pamiętam, żaden gracz sprowadzony z amerykańskiej ligi MLS nie zrobił w Ekstraklasie kariery. I myślę, że ligi takie jak słowacka (ale nie czeska),  chorwacka, węgierska, itp., są wyraźnie słabsze od polskiej.

Zbigniew A. Nowacki